wtorek, 9 czerwca 2009

Romance = potance?

Nic nie widzę przed oczyma duszy mojej. Dzieweczka nie słucha, zapatrzyła się na fashion.tv albo zaczytała w najnowszym numerze Cosmo.

To nie XVIII wiek, prześcieradła z dziurką wyszły z mody razem z rumianymi licami i szaleństwem dusz.
I skoro przeszliśmy już do porządku dziennego, że atrybuty romantycznej miłości odeszły w niepamięć, skąd to uczucie, że może jednak nie tak być powinno? Skąd myśli, że może to wszystko idzie w złym kierunku, zbyt szybko? Może jesteśmy warte zachodu, może powinnyśmy bardziej się cenić? I co tak naprawdę myślą o nas sami zainteresowani?

Wątpliwości w tej materii mogą oznaczać niepewność, istnienie pozostałości po cnotliwych prababkach. Może współczesne kobiety powinny dać porwać się klasycznej, książkowej miłości z powieści Danielle Steel, żeby przypomnieć sobie, że romantyczność istnieje?

Więc jak jest? Przeciwstawiamy się romantyczności, zdobywaniu się po woli, braterstwu dusz? Czy jesteśmy zwykłymi dziwkami?

2 komentarze:

  1. Nie jesteście zwykłymi dziwkami , niestety dla wielu.
    Masz staroświeckie myślenie , jakie ma niewielu , tęsknota do starych czasów chociaż sami jesteśmy jeszcze młodzi.
    Niestety takie poglądy ma zdecydowana mniejszość, świat się uprościł , unowocześnił , unonazwij to jak chcesz, nie ma romantyczności , pokrewienstwa dusz i całych tych bzdetów_ są porady na podryw , metody na ukrywanie 3 romansów i pytania o czym rozmawiać z dziewczyną i na ktorej randce da mi zaruchać. nie ma powolnego zdobywania , to dziewczyny robią pierwszy krok , rosnie moda na feminizm , biseksualność i czipsy lays.
    Świat się zmienił niestety.

    A może to co jest w mniejszości jest najcenniejsze ?

    Kolejną wadą twoich wpisów jest to że w większości do mnie trafiają i nie umiem skonkretyzować moich mysli aby brzmiało to dobrze, podoba mi się jak piszesz i znowu za mocno przyćpałem , nie ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nienawidzę takich moralizatorskich, quasi mądrych frazesów, ale muszę... świat się zmienia.
    Właściwie z dnia na dzień.
    Nie chcę negować tego, co mnie otacza i tego, co mnie dotyczy. Byłoby to niedorzeczne.
    Tym sposobem przekreślałabym wszystkie wspomnienia, którymi żyję; ludzi, których szanuję , a którzy sprawili, że jestem kim jestem - a przecież żyją w tym samym zmieniającym się świecie.
    Dziewczyny robią pierwszy krok, bo faceci zamieniają się w chodzące pipki. Ciepłe kluchy. Rozgotowany makaron.
    Nie czuję się wyjątkowa, przez to, że odczuwam brak czegoś, czego tak na dobrą sprawę nie znam. To chyba głupota z mojej strony.
    Oboje przyćpaliśmy.

    OdpowiedzUsuń