środa, 17 lutego 2010

Ezekiel 25:17

Najdłużej emitowany serial świata.
Raz w tygodniu, za niewielką, symboliczną odpłatą możesz usłyszeć co stanie się w następnym odcinku.
Powtórki emitujemy co roku.
Czytanie księgi połączone ze skromnym poczęstunkiem.
Soundtrack do serialu można nabyć w zakrystii.
W tym sezonie, królować na ołtarzu będzie kolor purpurowy.
Prezenterów ubiera Zgromadzienie Wiernych ®

Nie wiem czy chcę brać w tym kiedykolwiek udział. Nie wiem, czy chcę, żeby ktoś po śmierci sprzedawał moje nazwisko księdzu, aby ten ‘módlmy się’ za mnie. Nie wiem czy mam cokolwiek do powiedzenia, wtedy raczej będę milczeć jak grób.
Aby wielki spiker-wodzirej nakazał robić 'módlmy się' za mnie, rozkładającą nogi i się w trumnie grzesznicę, ludziom, którzy zamykali mi drzwi do windy, zabierali ostatni koszyk w supermarkecie, wciskali w automacie do kawy opcję ‘bez kubka’, żeby gorący płyn oblewał latem moje bose stopy.
Którzy kradli moje komórki, zajmowali miejsce siedzące, kiedy byłam w urojonej ciąży, śmiali się, kiedy jesienią potykałam się, jak to mam w zwyczaju, i wpadałam do kałuży.

Modlą się, w imię pozorów i póz i życia grzesznego, amen.
Liczą i notują
moje 12 stacji, 12 upadków czy 12 miesięcy każdego roku, 12 przybranych kilo, 12 straconych nocy na robieniu nie pamiętam czego. Ale oni kurwa pamiętają. I się za to pomodlą.

Oto wielka tajemnica wiary.

niedziela, 7 lutego 2010

Guest-tapo.

Spotkania w Twoim domu.

Znajomi rodziców. Daleka rodzina.

Najpierw pół dnia przygotowań, tatary z tatarów, kaczki w jabłkowych stawach, karpaczio z Karpacza, kwiaty lotosu w wazonach, jedzeniowe nadęcie na wykałaczkę z oliwką wysublimowania i spleśniałym serem.

Przywitanie i tradycyjne już zgadywanie na ile całusów mierzy ‘wujek’, a na ile ‘ciocia’. Wujek na dwa razy, obstawiałam trzy, więc ostatni całus w powietrze. Ciotka mnie nie lubi, więc pewnie jeden. I słusznie. Czy zasady savoir vivre regulują ilość powitalnych cmoków? Jeśli nie, to powinny. Bo kurwa nienawidzę tego uczucia, abstrahując od ogólnej nienawiści do powitań i pożegnań, kiedy ktoś postanowił sobie, że cmoknie mnie 3 razy, a ja już po pierwszym spierdalam. I ten ów ktoś trzyma mnie kurczowo i kończy swe dzieło, śliniąc moje rumiane policzki.


Jak szkoła? Jak egzaminy? Masz tam jakiegoś kawalera? Wszystko w porządku? Mogłabym odpowiedzieć, że rzuciłam studia i oddałam się pasji prostytucji, zarabiając przy tym całkiem nieźle i odkładam na wyjazd do Holandii, aby zlegalizować związek z moją przyjaciółką. Gówno ich obchodzi odpowiedź. Ważne, żeby wykazać zainteresowanie. Ewentualnie w sentencji wypowiedzianych słów, wychwycić obecność tych niepoprawnych lub podejrzanych.


A moja córka, to jest alfaiomegabetagamma, moja też, ona gotuje, tak jak moja, sprząta, ahh jak moja sprząta, uczy się na siódemki, moja nawet na ósemki z plusem, jest zgrabna, 90-60-90. Ona to jeździ na te wszystkie festiwale, do klubów chodzi, gra na fujarkach, na grzebykach, na wszystkim ci zagra. Moja nie je mięsa od 4 lat, a moja od 5. Ale moja jest młodsza, to się bardziej liczy. Ona tyle czyta, takie zagraniczne książki, po angielsku i w oryginałach, najbardziej oryginalnych, wręcz czyta rękopisy. A ma chłopaka? Nie.


Próbujesz się skupić, czytać, cokolwiek. Ale między rozmową Aloszy i Iwana słyszysz o tym jak koleżanki mamy robią sobie cycki i chodzą na premiery holyłódzkich filmów do kin. Latają do kambodży i do czile, a w przerwach modlą się w bazylice i jedzą koty u chińczyka.


Kiedyś pijackie spotkania rodziców pod przykrywką dostojnych kolacji wyglądały zdecydowanie bardziej interesująco. Synowie znajomych, opróżnianie barków, zabawa w doktora, upijanie się alkoholowymi cukierkami. Zabawa w chowanego, jeśli chciało się kogoś pozbyć, nieznajdowanie go przez pół wieczoru, by mieć święty spokój i móc oddać się cielesnym, dziecięcym przyjemnościom. Macanki cacanki, gilgotki cnotki. Albo oglądanie dorosłej telewizji, viva zwei i tcm, bo cartoon network blokowali po 21.


Ciekawe jak ciekawe będą wieczory moich dzieci.