Czy ilość morderstw popełnianych wśród współlokatorów jest proporcjonalna do wielkości domów w jakich mieszkają? Zastanawia mnie czy ludzie, którzy mieszkają w bloku i do swojej dyspozycji mają jedynie 30m2 podzielić na dwa lub w bardziej ekstremalnych przypadkach - trzy, przejawiają większe skłonności do mordu na swym współmieszkańcu?
Jeśli tak, to na pewno przeczytacie o mnie w gazetach za parenaście lat. Zamorduję swojego męża, brutalnie, ze szczególnym okrucieństwem, atrykul stoczterdziesciosiem paragrafdwa punktjeden, 14821.
Wszystko to pod warunkiem, że a) dożyję tych czasów, b) będę jeszcze na wolności, c) nie będę w psychiatryku, d) będę mieć męża w ogóle , e) jeszcze będę mieć męża,
f) będę mieszkać w bloku.
Okej. Teraz przyjmijmy, że nie chcę skończyć jako bohaterka mrożącego krew w żyłach artykułu w taniej, szmaciarskiej gazecie. Skupiając się na warunku d, będę musiała dokonać pewnej selekcji.
Upewnię się kilka razy czy wybranek przypadkiem nie chrząka/ciamcia/sapie przy jedzeniu. W przeciwnym razie, pewnego pięknego dnia, po 20 latach pożycia małżeńskiego, zupełnie niespodziewanie, podczas obiadu wyszarpię mu zębami przegrodę nosową.
Czy nie ma zbyt wygórowanych ambicji jak na jego możliwości. Jeśli tak, sorry, ariwererczi, wracaj na Marsa. Żaden książe nie będzie wyładowywać na mnie swoich frustracji. Nawet jeśli ma białego konia, karego konia albo dużego konia.
A może transformacja w mighty dolphin powerless rangera z pilotem od tv zamiast robota-godzilli? Po pracy kanapa, beznadziejny film na jakims polsrakowym kanale, kilka telefonów do Zordona, higeny brak.
Lepiej niech spierdala od mojej kuchni, gdzie robie moje rzeczy, moje dania, mój obiad, od początku do końca. Jest mój, obrany, wymieszany, ugnieciony, panierowany moimi rękoma! Spróbuje wpierdolić mi swoje pięć groszy w trakcie rytuału gotowania, a pyk…turl turl turl… jego oko poturla się radośnie w najciemniejszy kąt kuchni. Zrobię to łyżką, zgrabnie, moimi rękoma, po czym dokończę obiad. Mój obiad.
Jest jeszcze kilka innych wątków które mogłabym poruszyć, ale są zbyt obrzydliwe, żeby pisać o nich na trzeźwo. Nieuniknione jest, że niebawem doprowadzę się do stanu ekstazy w którym puszczają mi wszelkie hamulce, wtedy wyrzygam wszystko o czym myślę od stu lat (fuck, im ooooold).
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książę. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą książę. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 11 czerwca 2009
poniedziałek, 8 czerwca 2009
Little big girl.
Brzdęk, brzdęk, brzdękasz na swojej gitarze, jest git. „A teraz pakuj się do łóżka mała, bo już bolą mnie palce”.
O nie, nie tym razem mój panie – nie jestem kolejną groupie, nie wyszło ci tym razem.
To może kilka śpieszmysiękochać, albo nicdwarazy, może fiołkami drogę mi uścielisz? Może kilka banałów z kolorowych gazet?
Passe, passe! Szybko wystukaj wu wu wu wyznaniamiłosne slesz trendywiersze. Albo i nie.
Czarujesz niskim głosem, wyliczasz wyliczankę: „Raz dwa sześć, chcę cię zjeść. Pięć dwa jeden, będzie heaven. Tysiąc pińćset, chwała na wysokości ile zbiegów okoliczności”. Twoje imię na tą samą literkę się zaczyna, co imię mojego chomika, te same filmy w dzieciństwie oglądałeś i też lubiłeś mamy ciuchy ubierać.
Nat dys tajm.
„Taki ze mnie niedobry chłopiec, ale wiem, że takich lubisz, że tacy są on the menu. Oblany czekoladą, taki słodko-gorzki, taki zimno-gorąco. To na ciebie działa”.
Dla mnie możesz nurać się nawet w rozpuszczonym chocopologie, oblepiony szafranem, orzeszkami macadamia i kawiorem. Won!
Znajdź proszę złoty środek, o księciu z bajki. Bądź tym wszystkim, ale i tym wszystkim nie bądź.
O nie, nie tym razem mój panie – nie jestem kolejną groupie, nie wyszło ci tym razem.
To może kilka śpieszmysiękochać, albo nicdwarazy, może fiołkami drogę mi uścielisz? Może kilka banałów z kolorowych gazet?
Passe, passe! Szybko wystukaj wu wu wu wyznaniamiłosne slesz trendywiersze. Albo i nie.
Czarujesz niskim głosem, wyliczasz wyliczankę: „Raz dwa sześć, chcę cię zjeść. Pięć dwa jeden, będzie heaven. Tysiąc pińćset, chwała na wysokości ile zbiegów okoliczności”. Twoje imię na tą samą literkę się zaczyna, co imię mojego chomika, te same filmy w dzieciństwie oglądałeś i też lubiłeś mamy ciuchy ubierać.
Nat dys tajm.
„Taki ze mnie niedobry chłopiec, ale wiem, że takich lubisz, że tacy są on the menu. Oblany czekoladą, taki słodko-gorzki, taki zimno-gorąco. To na ciebie działa”.
Dla mnie możesz nurać się nawet w rozpuszczonym chocopologie, oblepiony szafranem, orzeszkami macadamia i kawiorem. Won!
Znajdź proszę złoty środek, o księciu z bajki. Bądź tym wszystkim, ale i tym wszystkim nie bądź.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
