Kiedy byłam mała, chodziłam do szkoły w której swietlicy na styropianowych tablicach, odzianych w leninowskie materialy, srebrnymi szpilkami zabijano literki.
Wisiały niczym poroża, trofea z polowań. Tych samotnych swietliczanek, które po nocach oprawiały literki. Jak skóry, jak łupy.
Literki, jak już tak wisiały, przybite truposze, zwracały na siebie moją uwagę. Czytałam z nich. Czytałam z trupów. Całkiem dosłownie, bo literki te układaly się w słowa. Mądre słowa, umarłych ludzi.
Zastanawiałam się czy oni zajmowali się tylko tworzeniem takich sentencji, czy może były one wybierane z ich książek? Kto w takim razie je wybierał? Czy autorzy tworzyli je z bezkrytyczną myslą o swoim geniuszu?
Ludzie przecież miewają genialne mysli, ale ich nie zapisują. To strasznie samolubne nie dzielić się z innymi.
Czy tylko Ci wybrani mają monopol na zapisywanie mądrosci?
Tak minęła mi podstawówka. A Paulo Coelho poznałam dopiero w gimazjum.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mądrości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mądrości. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 7 marca 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)
