Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gówno. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gówno. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 kwietnia 2010

The musickness.

Zimą firanki tańczą w rytmie grzejnika. Jesienią szyby grają z nut deszczu. Parapety dzwonią - melodia depresji.

Latem śpiewają żaby, przygrywają im świerszcze. Wiosną bije moje serce, tryska wodospadem gównianego uczucia bez pokrycia.

Bo nikt mnie nie pokrywa.

niedziela, 7 marca 2010

Na brzegu rzeki usiadłam i pierdłam.

Kiedy byłam mała, chodziłam do szkoły w której swietlicy na styropianowych tablicach, odzianych w leninowskie materialy, srebrnymi szpilkami zabijano literki.

Wisiały niczym poroża, trofea z polowań. Tych samotnych swietliczanek, które po nocach oprawiały literki. Jak skóry, jak łupy.

Literki, jak już tak wisiały, przybite truposze, zwracały na siebie moją uwagę. Czytałam z nich. Czytałam z trupów. Całkiem dosłownie, bo literki te układaly się w słowa. Mądre słowa, umarłych ludzi.

Zastanawiałam się czy oni zajmowali się tylko tworzeniem takich sentencji, czy może były one wybierane z ich książek? Kto w takim razie je wybierał? Czy autorzy tworzyli je z bezkrytyczną myslą o swoim geniuszu?
Ludzie przecież miewają genialne mysli, ale ich nie zapisują. To strasznie samolubne nie dzielić się z innymi.
Czy tylko Ci wybrani mają monopol na zapisywanie mądrosci?

Tak minęła mi podstawówka. A Paulo Coelho poznałam dopiero w gimazjum.

czwartek, 17 września 2009

Ring ring, here's your debile mobile.

Cmoki, buziaki, całusy, tęsknoty, uwielbianie, na zawsze, nigdy, naj, kochania i ptaki.
Niedobrze robi się od samego czytania. Wodospady tryskającego kisielu z klawiatury telefonu, potoki miłosnego gówna. Każdy przez to przechodził. Wymieniał spowite subtelną aluzją orgazmiczne, aczkolwiek nic-nie-sugerujące sms-y.

W jakiej szkole nas tego uczą? Tego słodzenia? Fenyloetyloamina? Miłość działa na ludzi ogłupiająco. Nie ma się czemu dziwić, jeśli ludzie w stanie zakochania czują się wyjątkowo lekko. Ubywa im 1,3 kg mózgu.

Kultura kerfura bardzo szybko zamieniła wyrażenie „łatwo mówić” na „łatwo pisać”. Zupełnie nie wiem czemu. Problematyczne to, bo pozostawia dowód. No, ale tak jest: kochamy się przez literki. Kłócimy przez małe ekraniki. Zaczynamy i kończymy. Ale nie o tym miałam…

Przypuśćmy, że wszystkie kobiety w swoich telefonach, skrzynkach odbiorczych zbierają skrzętnie najlepsze kąski, jakie mężczyzna do nich napisał [sic!]. Robią to z różnych pobudek: chęć zabezpieczenia przed samotnością, brakiem dowartościowania, sentyment lub są głupimi zouzami, które zamierzają przy pomocy esemesowej artylerii zbombardować byłego mena. Po jakimś czasie okazuje się, że te smaczki, to zwykłe ochłapy. Szmaciarskie, głodne kawałki, kataryniarskie przyśpiewki o miłości. Facet okazuje się zwykłym facetem, a wiadomości, które wcześniej budziły w nas pożądanie zaczynają przypominać nam urywki z fotostory w bravo. Co wtedy?

Niektóre kobiety należą do tych mniej sentymentalnych i nie zwlekają z usunięciem chłamu.
Inne czekają do kulminacyjnego momentu wkurwienia, w przypływie agresji, silnych doznań kasują z premedytacją wypociny byłych kochanków.
Są też takie, które kasują sms-y od starego oblubieńca, gdy na horyzoncie pojawia się nowy. Czekają na odpowiedni moment katharsis. Kończą raz po raz kolejne etapy życia. Ja do takich należę.

Sms sponsorujący dzisiejszy dzień?
- „nigdy więcej do mnie nie dzwoń”