Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwolnienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozwolnienie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 października 2009

Mushroom stamp of approval.

Słyszę: 'Weź dziewczyno, znajdź sobie kogoś'. Co to kurwa? Jakieś grzybobranie?

A i owszem. Myśl ta nasunęła mi szereg wariacji na temat królestwa jądrowców. Wyselekcjonowałam z runa leśnego, pleśni, pleśniawek, grzybic parę niezapomnianych okazów:

muchomor jadowity – toksyczny człowiek, toksyczny romans, toksyczna jego fryzura była. No i jego ówczesna dziewczyna równie toksyczna.

stary grzyb, halucynogenny – nie taki stary, jakby się wydawało. Związek z nim poważny i spokojny, mogłabym tak do końca świata. Miałam halucynacje związane z ołtarzem, dziećmi i białym płotkiem. Niezła jazda. Jednak taka łasiczka jak ja nie pasożytuje przy tych samych drzewach, co stare grzyby. On mi to uświadomił, szejm.

kozak – wygadany, tryskający powalającym dowcipem. Całkiem go uwielbiałam, potrafił doprowadzić mnie do intelektualnej ekstazy. Ale cóż z tego, skoro okazał się być kurką?

rydz fałszywy – rude to i wredne. Jednak nie ma co się uprzedzać, rydz rydzowi nie równy i zdarzali się tacy, co niezwykle urokliwi byli. Lepszy rydz niż muchomor.

koźlarz – groźnie brzmi, po dłuższym czasie okazał się niezłą babką. Na koniec i tak napisze Ci: wypierdalaj, albo coś w tym patetycznym tonie.

Każdego roku notuje się co najmniej 500 zatruć grzybami. A co z mężczyznami? Jak odróżnić tego trującego od jadalnego? Zatrucie złym facetem może nie tylko oznaczać dwudniową biegunkę, ale niesmak trwający do końca życia.